Shop Mobile More Submit  Join Login
Ameryka kiwał się półsennie na krześle w swojej celi nieświadom tego, że jest obserwowany. Dyrektor Wyzwolonych patrzył, jak jego postać na ziarnistym obrazie z kamery przechyla się lekko na bok, by nagle poderwać się ze strachu przed upadkiem, Alfred rozejrzał się po salce i po chwili wrócił do niespokojnego czuwania.
„Zadziwiające”, pomyślał dyrektor, zakładając na plecach ręce. „Pozwalali manipulować sobą od tak dawna, że nie zauważają, że się ich łamie”. Uśmiechnął się do siebie.
Już niedługo. Jeszcze tylko chwila, jedno zdarzenie, a ten wyniszczany niepokojem mężczyzna będzie zupełnie pod jego kontrolą.
A wtedy wszystko się zakończy.
Do niewielkiego pomieszczenia, w którym znajdował się dyrektor, wszedł Meyers.
- Nasi obserwatorzy donoszą, że Rosja jest już na miejscu – powiedział bez żadnego wstępu. Dyrektor kiwnął głową z zadowoleniem.
- Rozumiem, że przygotowania zostały już zakończone? – zapytał.
- Oczywiście. Tak jak pan podejrzewał, Rosja nie zrobił niczego od razu. Przez jakiś czas tylko obserwował klinikę, zdążyliśmy więc wszystko przygotować. Teraz cokolwiek Rosja zrobi, będzie to wyglądać na atak z jego strony.
- Dobrze – pochwalił krótko Jones. Odwrócił się do monitora, na którym przysypiający Ameryka znowu omal nie spadł z krzesła. – A Williams? – zapytał po chwili.
- O niego też zadbaliśmy. – Meyers wpatrywał się w plecy dyrektora, oczekując kolejnych pytań. Gdy żadne nie padło, sam postanowił jedno zadać. – Jest pan pewien, że to rozsądne? Matthew Williams jest zwykłym obywatelem i jakiekolwiek działania przeciwko niemu mogą postawić naszą organizację w złym świetle…
- Jakie działania? – zapytał Jones odrywając spojrzenie od ekranu. Uśmiechnął się lekko. – My tylko próbujemy uratować jego i innych przed żądnym krwi Rosją. Przykro mi jednak, że przybędziemy za późno i jedyne, co będziemy mogli zrobić, to aresztować mordercę…
Usta Meyersa wykrzywiły się w uśmiechu, który szybko znikł, gdy jego spojrzenie padło na monitor, na którym Ameryka zrezygnował ze snu i teraz nerwowo chodził po swojej celi.
- To wszystko po to, by go złamać? – zapytał jeszcze, brodą wskazując na postać snującą się po ekranie. Jones uśmiechnął się protekcjonalnie.
- Nie tylko – odpowiedział i odwrócił się, by kontynuować obserwację. – Niech helikopter będzie gotowy za dwie godziny – dodał po chwili. – Chcę wziąć udział w aresztowaniu.
Meyers opuścił pomieszczenie z poczuciem, że odkrył kolejną z twarzy dyrektora.
Jones świetnie się tym wszystkim bawił.

Palce ześlizgnęły się po zakurzonym parapecie, gdy Ukraina z cichym piskiem zachwiała się, prawie tracąc równowagę. Zamachała wściekle rękoma i wbiła pięty w znajdujące się pod nią ciało.
- Udusisz mnie! – sapnął Korea, gdy nogi dźwiganej na ramionach Ukrainy zacisnęły mu się na szyi. Szarpnął się mimowolnie, na co dziewczyna z wrzaskiem chwyciła go za włosy. – Puszczaj! – krzyknął, wściekle klepiąc ją po udzie.
Obrócił się z trudem balansując wijący się mu nad głową ciężar i uderzył bokiem o ścianę. Odsapnął z ulgą, gdy uczepiona parapetu Ukraina przestała się go tak rozpaczliwie trzymać.
- Przepraszam – powiedziała drżącym głosem. – Jestem za ciężka i dlatego…
- Nie przejmuj się tym – odparł, znów klepiąc ją po nodze, tym razem trochę protekcjonalnie.
- Zboczeniec – usłyszał cichy komentarz gdzieś z boku. Zerknął w tamtą stronę i napotkał lekko przymrużone, pozbawione wyrazu oczy Norwegii. Najeżył się odruchowo.
- Sam jesteś zboczony – syknął cicho, by nie usłyszała go Ukraina. – Zazdrościsz mi, bo ty byś jej nie uniósł!
- Nie zaprzeczyłeś, że jest ciężka – odpowiedział sucho Norwegia. – Zboczeniec i cham.
Korea sapnął obrażony i już otwierał usta, by się odciąć, gdy Ukraina nagle gwałtownym ruchem odwróciła się od okna i potężnie zachwiała jego równowagą.
- To Dania i Szwecja! – zawołała, nie bacząc na wysiłki Yong Soo. Norwegia spojrzał na nią zaskoczony.
- Szwecja? – zapytał, niedowierzając. Co tutaj robił Berwald? Co się wydarzyło pod jego nieobecność? I jeszcze ten kretyn Dania dał się tak po prostu złapać…
- Dania mówi, że spróbują nas stąd wyciągnąć. Jeszcze nie wie jak, ale spróbują – ciągnęła podekscytowana Ukraina. – Ledwo słyszę przez tę szybę, ale wyglądają na ca… Ach!
Pisnęła przerażona, gdy nagle niewielkie okienko rozbiło się tuż obok jej głowy. Szkło rozprysło się na wszystkie strony, a Ukraina zaczęła zsuwać się z ramion Korei, nie przestając krzyczeć. Z drugiej strony ściany również dobiegł wrzask i huk.
- Uważaj! – zdołał tylko krzyknąć Yong Soo, nim stracił równowagę na dobre i runął wraz z dziewczyną na podłogę.
- Żyjecie? – usłyszeli nad sobą. Norwegia pomógł wstać Ukrainie i wyciągnął rękę do leżącego w odłamkach szkła Korei. Oddychał ciężko, jakby właśnie skończył biec maraton. – Przepraszam, ale jak tylko usłyszałem, że po drugiej stronie jest ten głąb…
- Zgłupiałeś do reszty? Mogłeś uprzedzić, że chcesz rozbić szybę! – fuknął Korea. Już miał zaczynać dłuższą tyradę, gdy po drugiej stronie ściany rozległ się wrzask.
- Co za debil rzuca w ludzi gaśnicą?! – ryknął Dania. – Prawie mnie zabiłeś!
- Prawie – powiedział Norwegia. – Niestety.
- Rzuciłeś gaśnicą? – zapytała Ukraina. – Przecież jest ciężka.
- Była pod ręką.
- Norwegia? To ty? – dało się słyszeć Berwalda. W jego podniesionym głosie słychać było coś na kształt ulgi. – Jesteś cały?
Norwegia nieświadomie położył rękę na piersi, jakby w ten sposób chciał uspokoić przyspieszony oddech. Nawet tak niewielki wysiłek, jakim było rzucenie gaśnicą, był dla niego trudny i sprawiał mu ból. Albo leczył się za krótko, albo jego choroba była w zbyt zaawansowanym stadium.
Nie mógł jednak powiedzieć tego Berwaldowi.
- Tak – odpowiedział po krótkiej chwili. – Cały i zdrów. Oprócz mnie są tu jeszcze Ukraina i Korea.
- Całe szczęście – dobiegło z drugiej strony. Tym razem ulga była niewątpliwa. – Żyjecie… Wszyscy żyjecie…
- Tylko się nie rozklej – burknął Dania, choć w jego głosie też dało się usłyszeć, że kamień spadł mu z serca.
- Dlaczego mielibyśmy nie żyć? – zapytał Korea, ale Norwegia odezwał się głośniej.
- A wy? Jak tutaj trafiliście?
Po drugiej stronie zapadła cisza.
- Powiedz mu – powiedział w końcu sucho Berwald. Dania coś mu odburknął, ale po chwili odezwał się głośniej.
- Pamiętasz, jak zabrałem cię do lekarza?
Norwegia pamiętał jak przez mgłę. Musiał mieć wtedy wysoką gorączkę, a ból mącił mu umysł. Kojarzył tylko mruczenie silnika samochodu i zapewnienia, że wszystko będzie dobrze. Całkiem możliwe, że mówił to wtedy Dania.
- Pamiętam… chyba – odpowiedział z wahaniem.
- Wyzwoleni mnie wtedy tak jakby porwali. Szwecję też.
- Tak jakby?
- Możemy przełożyć tę rozmowę na później, kiedy będziemy się widzieć? – przerwał im Korea. – Gadanie do ściany jest trochę dziwne.
Zebrani po jednej i drugiej stronie ściany spojrzeli na rozbite okno znajdujące się nad ich głowami.
- Jakie są szanse na ucieczkę po waszej stronie? – zapytał Dania. – Znaleźliście jakieś drzwi albo działającą windę?
- Tu nic nie ma. Przez kilka dni nie byliśmy w stanie swobodnie się poruszać, ale wiemy, że ktoś tu przychodził podawać nam jedzenie i leki. Pewnie jest stąd jakieś wyjście, ale zamknięte, sprawdzaliśmy.
- Dacie radę przejść do nas? Są tu drzwi na klatkę schodową – powiedział Berwald. – Może uda mi się je otworzyć.
- Pomogę ci – zaoferował się Korea. – Znam się trochę na tym.
- Czyli postanowione. Berwald – rzucił Dania. – Podsadź mnie, oczyszczę ramę okna ze szkła, żeby mogli swobodnie przejść.
Szwecja wymruczał coś niezrozumiałego. Tymczasem Korea odwrócił się do Ukrainy, która spojrzała na niego niepewnie.
- Nie wiem, czy się zmieszczę… - powiedziała cicho.
- Spokojnie, jesteś szczupła. Większy problem mogę mieć ja.
- Nie o to mi chodzi – szepnęła Ukraina, czerwieniąc się i przyciskając rękę do piersi. Spojrzenie Yong Soo powędrowało za tym gestem. Dopiero po chwili zrozumiał i zmieszany odwrócił wzrok.
- Zboczeniec – skomentował Norwegia.
Wbrew swoim obawom Ukrainie udało przejść się przez wąskie okno. Ponownie podsadził ją Korea, pilnie śledzony przez wymowne spojrzenie Norwegii, a po drugiej stronie przechwycił ją Dania, podtrzymywany przy ścianie przez Szwecję. Następnie na wąski parapet wdrapał się Norwegia. Zignorował jednak wyciągnięte ramiona Danii i obrócił się w drugą stronę.
- Właź – powiedział, wyciągając do Korei rękę. Nie przewidział jednak, że nie ma na tyle siły, by kogoś udźwignąć.
- Podciągnij mnie! – zawołał Korea, ślizgając się po ścianie.
- Przecież próbuję! – syknął Norwegia przez zęby, po czym je zacisnął, ignorując ból rozrywający klatkę piersiową. Drugą ręką zaparł się o ramę okna i nie mogąc powstrzymać jęku bólu, szarpnął całym ciałem, niemal tracąc przytomność.
- Wszystko w porządku? – zapytał Dania i wyciągnął do niego rękę.
Wtem dało się słyszeć dźwięk otwieranych drzwi. Szwecja z trudem odwrócił głowę i niemal upuścił Danię.
W korytarzu stało dwóch Wyzwolonych, a za nimi znajdowali się Islandia i Sealandia.
- Co się tutaj dzieje? – zapytał jeden z ochroniarzy i wyciągnął broń.

- Powiedziałem, żebyś mnie nie dotykał!
Pięść Lovina uderzyła na odlew, odtrącając wyciągnięte w jego stronę ręce. Francis westchnął zrezygnowany i rozmasował skronie.
- Zostaw go w spokoju – mruknął Turcja, rzucając Romano niechętne spojrzenie znad komputera. – A jak tak bardzo chce, to niech wraca tam, skąd przyszedł. Nie potrzebujemy takich jak on.
Nim Francis zdołał zaprotestować, ze stojącej opodal kanapy dobiegło przeciągłe ziewanie.
- Takich jak ty też nie potrzebujemy – mruknął półsennie Grecja. – Sam wracaj tam, skąd przyszedłeś.
- To nie ja złapałem gumę na prostej drodze i nie potrafiłem zmienić koła, ty bezużyteczny niedzielny kierowco!
- Przynajmniej mam prawo jazdy, nie to co niektórzy…
- Ty…
Francja westchnął ponownie i odwrócił się do Lovina, starając się zignorować kłótnię za jego plecami. Miał teraz co innego na głowie.
Wszyscy znajdowali się w jego domu, gdzie schronili się po ucieczce ze stowarzyszenia. O ile Francis i Romano przynajmniej na razie nie byli zagrożeni atakiem, o tyle Grecja i Turcja otrzymali wcześniej swoje listy zawiadamiające o rezygnacji ich państw z personifikacji. Sam Francja uznał, że najbezpieczniej będzie ukryć się u niego w domu, gdzie Sadiq i Heracles będą mogli przygotować się do dalszej ucieczki.
- Jesteś pewien, że to dobry pomysł? – zapytał wtedy Grecja. – Nawet jeśli teraz nic na ciebie nie mają, to pomagając nam dużo ryzykujesz…
- Nie macie się o co martwić – odpowiedział Francis, uśmiechając się szeroko. Szeroko, a przy tym bardzo nienaturalnie, co od razu rzuciło się w oczy pozostałym mężczyznom. – To tylko na chwilę. Skontaktujecie się z Holandią i znikniecie, zanim ktokolwiek domyśli się, że tu byliście.
Spędzali więc w swoim towarzystwie kolejną godzinę, starając się nawiązać kontakt z grupą Holandii i próbując nie pozabijać się nawzajem. To ostatnie okazało się dość trudne w przypadku Lovina.
Romano nigdy by nie wszedł dobrowolnie do domu Francji, tym razem jednak podążał za niewielką grupką jak w amoku. Dopiero gdy Francis chciał wypytać go o chorobliwe znamię na jego skórze, Lovino otrząsnął się z szoku i nie szczędząc obelg kazał mu iść do diabła. Nie poprawiło to jego wizerunku u Grecji i Turcji, którzy popatrywali nieufnie na zdrajcę, okupującego teraz kuchnię.
Francis przeczesał dłonią włosy, zmierzwione i brudne po pobycie u Wyzwolonych i brawurowej ucieczce. Musiał przekonać Romano, by ten się od nich nie odwracał. Nie mogli pozwolić sobie na utratę jakiekolwiek sprzymierzeńca, nie po tym, co stało się w podziemiach Stowarzyszenia. Potrzebowali Lovina.
Wszedł do kuchni, a Włochy na jego widok niemal wbił się plecami w blat, o który się opierał. Jego dłoń zaciskała się na barku, a Francis dostrzegł, że palce mu drżą.
- Boli? – zapytał, siadając na krześle przy stole w bezpiecznej odległości. Mimo to Lovino łypał na niego groźnie.
- Co niby?
- Twoje ramię. Musi się boleć, po takim wysiłku…
- Nie twoja sprawa.
Francja poczuł, że drży mu powieka. Zamrugał kilka razy, powtarzając sobie w duchu, że nie powinien się irytować.
„Jak Antonio daje sobie z nim radę?”.
Na myśl o uwięzionych przyjaciołach zgrzytnął zębami. Koniecznie musiał przekonać Lovina do współpracy.
- Musisz być sprawny, jeśli mamy pomóc Feliciano i innym – powiedział powoli, obserwując skurcz, który przebiegł po twarzy Romano na wspomnienie brata.
- Nie… nie mogę mu pomóc. – Ręka zacisnęła się na barku tak mocno, że musiało to sprawić ból.
- Nie musisz tego robić sam. Masz nas.
- Zdradziłem go.
- Feliciano na pewno zrozumie, że chciałeś dla niego jak najlepiej. Przecież pobiegłeś mu na ratunek…
- Nie masz o niczym pojęcia! – niemal krzyknął Lovino. Odgłosy kłótni w pokoju obok umilkły. – To nie o Feliciano chodziło, tylko o mnie! O mnie, rozumiesz? To mnie mieli wyleczyć, nie jego! Zdradziłem mojego brata, żeby pozbyć się tego cholernego znamienia i żeby w końcu udowodnić wszystkim, że jestem czegoś wart!
Urwał, zachłystując się powietrzem i powstrzymując łzy. Był uosobieniem żalu i odrazy do samego siebie, a Francis nie mógł teraz powiedzieć, że nie czuje do niego tego samego.
- Co takiego? – padło w wejściu do kuchni, skąd Turcja patrzył na Lovina z niesmakiem. Ponad jego ramieniem wyglądał Grecja.
- Wiedziałem, że rząd nie potrzebuje dwóch personifikacji – zaczął Romano, nie patrząc na żadnego z nich. – Gdyby mieli wybierać między nami dwoma wiadomo, że to mnie pozbyliby się najchętniej. Ale wtedy wyszła na jaw choroba Feliciano…
- A ty swoją ukryłeś, żeby utrzymać się na stanowisku – dokończył Sadiq, nie kryjąc pogardy. – Pognałeś do Wyzwolonych i wydałeś im nie tylko brata, ale też Gilberta, Alfreda i Kubę…
- I nas również – dodał Grecja.
- Nie wiedziałem, że to się tak skończy! – zaprotestował Lovino.
- Nie wiedziałeś? Nie rozśmieszaj mnie! – warknął Sadiq. W kilku krokach przemierzył kuchnię i stanął naprzeciw Romano, który skulił się odruchowo. – Przez ciebie wpadliśmy wszyscy. Gdyby nie Hiszpania, sam pewnie leżałbyś teraz na stole operacyjnym, naszprycowany jakimś paskudztwem…
Na wspomnienie Antonia Lovino zagryzł wargi i wbił spojrzenie w podłogę.
- Ja… nie prosiłem o to – powiedział po chwili cicho i nagle poderwał głowę, posyłając Turcji wściekłe spojrzenie. – Nie prosiłem o to, by ktokolwiek z was mnie ratował! Nic by mi nie było! Ten cholerny kretyn sam jest sobie winien!
- Ty mały niewdzięczny…
Francis ukrył twarz w dłoniach. Wszystko się sypało. Jeśli teraz czegoś nie zrobi, nigdy nie dojdą do porozumienia i nie uda im się uratować uwięzionych przyjaciół.
Powoli jednak tracił wiarę w to, że personifikacje potrafią działać razem. Zbyt dużo było między nimi zadawnionych uraz, nowego żalu i zainteresowania jedynie swoimi interesami.
Kiedy stali się tacy samolubni i chciwi? Czy tak dzieje się, gdy nie ma już nadziei? Czy właśnie dlatego personifikacje przestały być potrzebne? Bo przestali reprezentować jedność?
Czy żeby utrzymać ich razem powinien ich kolejny raz oszukać?
Krzesło zaszurało o podłogę, gdy Francja gwałtownie się z niego poderwał. Pozostałe państwa rzuciły mu zaskoczone spojrzenia: Grecja nieco zaspane, a Turcja i Romano z iskrą jeszcze nieugaszonego gniewu.
- Chodźcie wszyscy – powiedział Francis, patrząc na nich uważnie. – Chcę wam coś pokazać.
- Nie mamy czasu na pierdoły - zaczął Turcja, który dopiero teraz zdał sobie sprawę, że trzyma Lovina za przód koszuli. Odepchnął go z pogardą, ignorując rzucone mu wściekłe spojrzenie.
- Otóż to, nie mamy czasu na pierdoły – warknął Francis, doprowadzony do ostateczności. – Jeżeli tak bardzo chcecie się brać za łby, to wypad. Do cholery, tu nie chodzi tylko o was, osły!
Wszyscy popatrzyli po sobie ponuro i po chwili posłusznie ruszyli za Francją do drugiego pokoju, w którym stał wciąż pracujący komputer. Francis szybko wpisał jakiś adres i odwrócił monitor, by pozostali mogli go zobaczyć.
- Wiecie, co to jest? – zapytał.
- Blog Gilberta – odpowiedział Grecja. Turcja posłał Francisowi niechętne spojrzenie.
- To niby nie są pierdoły, tak? – burknął, ale Francja go zignorował.
- Przyjrzyjcie się uważnie – powiedział. – Czy coś nie wydaje wam się dziwne?
- Wszystko. W końcu to blog Gilberta – mruknął Sadiq, ale posłusznie pochylił się nad ekranem razem z Grecją i Lovinem.
- Zwróćcie uwagę na datę ostatniego wpisu – podpowiedział Francis, gdy pełna konsternacji cisza zaczęła się przedłużać.
- Jest sprzed miesiąca – skomentował Grecja. – Co w tym takiego dziwnego?
- Gilbert nigdy nie robił sobie tak długiej przerwy w pisaniu swojego dziennika.
- Przecież pojmali go Wyzwoleni, i to dwa razy – zauważył Turcja. – To chyba normalne, że nie miał okazji zajrzeć na swojego bloga.
- Miał okazję – powiedział Francja powoli, czując na sobie uważne spojrzenie trzech par oczu. – Gdy znalazłem go po ucieczce od Wyzwolonych, przyprowadziłem go do siebie i zaproponowałem mu, by skorzystał z komputera i uzupełnił wpisy. To normalne – dodał, widząc uniesioną  brew Sadiqa. – Zawsze tak robiliśmy, gdy Prusy zostawał u mnie na dłużej. To go uspokajało.
- No i?
Francis odetchnął głęboko, zbierając siły. Czas wyznać im prawdę.
- Gilbert… On niczego nie pamiętał.
Po tych słowach przez chwilę panowała cisza. Grecja odezwał się pierwszy.
- Nie rozumiem. Mówisz o pobycie u Wyzwolonych? To tego Prusy nie pamiętał, prawda?
Francis powoli pokręcił głową.
- On nie pamiętał prawie niczego z bycia personifikacją – powiedział. - Wpatrywał się w ekran komputera i nic nie rozumiał, tylko pytał: „Ja to napisałem?”, „To niemożliwe”, „Kim jestem, do cholery?!”...
- Bzdura – odezwał się Sadiq. – Zachowywał się przecież normalnie, o ile można mówić coś takiego o Gilbercie.
Francis westchnął.
- Podejrzewam, że to efekt niedokończenia procesu depersonifikacji – odparł. – Wspomnienia mogły wrócić po jakimś czasie. Albo…
- Albo przeczytał blog i postanowił grać – dokończył Turcja. Uderzył pięścią w otwartą dłoń. – Cholera!
- Jeżeli udawał, to po co? – odezwał się dotąd milczący Lovino. Gdy wszyscy zwrócili na niego wzrok, spuścił głowę i objął się ramionami. - Jeśli nic nie pamiętał, to nie łączyły go z nami żadne więzi. Dlaczego miałby się narażać i dla kogo? To idiotyczne…
Turcja otworzył usta, by powiedzieć coś złośliwego, ale powstrzymał go Francja, kładąc mu dłoń na ramieniu. Ścisnął je lekko, po czym puścił i podszedł do Lovina.
- Nie wiem, po co udawał, jeśli rzeczywiście to robił – powiedział szczerze. Uśmiechnął się lekko. – Nie prosiliśmy go o to. Zrobił to, bo chciał, tak jak Hiszpania pomógł ci w ucieczce. Oni tacy już są.
Romano uniósł głowę i spojrzał na Francisa. Zagryzł wargi.
- Być może Gilbert nie pamięta więzi, które nas łączą – ciągnął Francja. – Ale to nie znaczy, że ich nie ma. I to nie tyczy się tylko jego – dodał, odwracając się do Turcji i Grecji. – Nas też.
- Jakoś nie cieszy mnie perspektywa posiadania więzi ze zdrajcami – odezwał się Sadiq, nieufnie spoglądając na Lovina. Romano poczerwieniał.
- Czego ty ode mnie chcesz, cholerny draniu?! – wrzasnął, po czym skrzywił się i chwycił za bark. – Mam iść do Wyzwolonych sam, tego chcesz? Żebym…
Nagle urwał, jakby zdał sobie sprawę, że powiedział za dużo. Francis spojrzał na niego uważnie, lekko przechylając głowę.
- A czego ty chcesz, Lovino? – zapytał. – Dlaczego wciąż tu z nami jesteś?
Romano ukrył twarz w dłoniach, jego ramiona drżały. Po chwili dobiegł ich jego cichy, ledwo słyszalny głos.
- Chcę… chcę pomóc Feliciano… I temu idiocie też. Ale boję się zrobić to sam… – Potem uniósł głowę i spojrzał na zebrane w pokoju państwa. – Chcę wam pomóc. Nie… Chcę, żebyście to wy mi pomogli. – Po chwili walki z samym sobą dodał. – Proszę.
Turcja prychnął lekceważąco, ale na widok karcącego spojrzenia Francisa powstrzymał się od komentarza. Francja tymczasem odwrócił się do Lovina.
- Nie ma sprawy – powiedział po prostu. Nie byłby jednak sobą, gdyby nie dodał. – Jak pójdziesz ze mną na kolację, to wtedy…
- Chyba jednak dam sobie radę sam – Romano odwrócił się sztywno i ruszył do drzwi.
- Zero poczucia humoru – westchnął Francis, wywracając oczami. W duchu jednak odetchnął z ulgą.
„Przepraszam, że was okłamałem”, pomyślał. „Kiedyś to wyjaśnię. To i jeszcze jedną sprawę…”.
- Ej, a widzieliście to? – zapytał nagle Heracles, pochylony nad monitorem komputera, na którym wciąż wyświetlał się ostatni wpis na pruskim blogu. Wszyscy podeszli do niego, przepychając się, by mieć jak najlepszy widok.
Ostatni komentarz, dodany anonimowo, brzmiał: „Wpadnij na konferencję, pruska zarazo!”. Napisano go niedawno, zaledwie dzień wcześniej.
- Co to do cholery ma znaczyć? – zapytał Francis. Wszyscy jednak patrzyli po sobie, nie rozumiejąc.
Erm... Cześć wszystkim? To ja, anatheila. Tak, ta anatheila, która nie odzywała się przez pół roku. Ta, która haniebnie porzuciła United i ta sama, która próbuje ratować skórę przed kamienowaniem, dając Wam taki lichy rozdział. Mogę liczyć na wybaczenie?

Dlaczego uważam, że rozdział jest lichy? Bo połowa pisana była pół roku temu, a druga połowa dziś, to raz. Dwa, miał być dłuższy i wypakowany akcją, ale gdybym zdecydowała się na zrealizowanie tego, co zamierzałam, to tekst zamiast 8 stron, miałby ich 20. Trzy, dawno nie pisałam. Bardzo dawno. I to widać. Cztery, wrzucam go właściwie tylko po to, by dać znać, że żyję i że myślę nad powrotem.

Czy rozdział ten oznacza powrót United na dobre? Nie wiem. Na pewno powstanie jeszcze jedna część, być może wkrótce, bo koniecznie chcę opisać to, czego nie udało mi się zrobić w tej części. Co dalej? Zobaczymy.

Kajając się i biczując, proszę o wytknięcie ewentualnych błędów.

Rozdział jedenasty: anatheila.deviantart.com/art/A…
Rozdział trzynasty: anatheila.deviantart.com/art/A…
Add a Comment:
 
:iconmuffinekjagodowy:
MUFFINEKJAGODOWY Featured By Owner Dec 19, 2013
Pierwszy czas od początku roku szkolnego miałam siłę i czas, żeby usiąść i coś przeczytać <liceum niszczy ludzi>.
Także odmeldowywuję się i dobrze jest ^_^
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Dec 19, 2013
Jeju, chcą Was zamęczyć w tej szkole? :/ Ale cieszę się, że się odzywasz, dziękuję za to:aww:
Reply
:iconmuffinekjagodowy:
MUFFINEKJAGODOWY Featured By Owner Dec 19, 2013
Mam za daleko i się nie wysypiam :/
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Dec 20, 2013
Ja dojeżdżałam niecałą godzinę, więc nie miałam tak źle, a teraz mieszkam o rzut beretem od uczelni... Współczuję, nie ma nic gorszego, niż się nie wyspać :/
Reply
:iconender277:
Ender277 Featured By Owner Nov 3, 2013  Hobbyist Writer
No, nareszcie, widzę, że oczekiwanie się opłaciło :) już się bałam, że zupełnie zrezygnowałaś z pisania.
Jak zwykle, utrzymujesz świetny styl i dobrze prowadzisz akcję. Zazdroszczę Ci talentu do wczuwania się w postaci, wiesz? Oddawaj połowę!
Norge po prostu rozbraja ^ ^ najszczersze wyrazy współczucia dla Korei, Tuńczyka... to jest, Danii... no i Berwalda. Szkoda tylko, że autor Hetalii pominął w kanonie relacje szwedzko-norweskie. W obecnych czasach chyba tylko Skandynawowie rozumieją sens szwedzkich kawałów o Norwegach i identycznych norweskich o Szwedach, których pełno można znaleźć w Internecie.
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Nov 3, 2013
Nawet nie wiesz, jak mi wstyd, że kazałam tak długo czekać^^;
Dziękuję za pochwały, choć mam ambicje pisać lepiej. To był taki rozdział na rozruch, mam nadzieję, że następny spodoba Ci się jeszcze bardziej (a jestem w trakcie pisania, więc powinien pojawić się już niedługo - o ile nie przejedzie mnie tramwaj albo nie spadnie na mnie meteoryt).
Hima niestety pominął, jeśli nie przekręcił, wiele relacji między państwami. Szkoda, bo naprawdę nie mam się na czym oprzeć, a stosunki międzynarodowe aż tak mnie nie interesują, by się w nie wgłębiać. Stąd też w wielu wypadkach piszę po prostu na wyczucie, bardzo po omacku i na próbę. Mam więc nadzieję, że tego nie skiepszczę:D
Reply
:iconender277:
Ender277 Featured By Owner Nov 4, 2013  Hobbyist Writer
Aj tam, grunt, że jeszcze żyjesz... :iconthreatenplz: nie, ja wcale nie grożę... ^^
Im więcej piszesz, tym lepiej. Mi w tej chwili znów wraca faza na saj faje i jestem wkurzona, że żadnego sensownego nie mogę wymyślić tematu.
Nic Cię nie przejedzie, już ja o to zadbam. Przynajmniej do momentu, w którym skończysz pisać :D
Jeśli masz jakieś pytania odnośnie stosunków międzynarodowych, wołaj. Trochę się tym interesuję i postaram się pomóc.
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Nov 4, 2013
Nie, ja wcale się gróźb nie boję...^^;
Jak faza wraca, to i pomysły się znajdą, spokojna głowa. A za ofertę pomocy dziękuję, zawsze dobrze wiedzieć, że mam się do kogo zwrócić w razie wątpliwości:D
Reply
:iconender277:
Ender277 Featured By Owner Nov 4, 2013  Hobbyist Writer
skąąąd :D tak jest zawsze. Nie ma za co, jeśli będę w stanie - pomogę :D
Reply
:iconslodyczchin:
SlodyczChin Featured By Owner Oct 29, 2013
Ojej, jak miło widzieć, że coś dodałaś.
Ale ja United czytać nie będę (no dobra, pierwszy rozdział zaczęłam, ale tylko troszkę), dopóki nie zostanie ono skończone. Kilka razy już czytałam coś dobrego, ale to coś nie zostało i pewnie nigdy nie zostanie dokończone, więc od teraz ruszam już tylko skończone serie. 
Jednak z racji że jestem zbyt ciekawska, czasami czytam sobie chociażby pierwsze dwa zdania, i muszę powiedzieć że bardzo mnie kusi. Ale nie, zabraniam sobie i już ;-;

Czekam na więcej, jak pozostali tutaj zebrani (tyle że ja nie czytam zawartości, a jedynie ostrożnie przeglądam komentarze i opis pod rozdziałem).  
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 30, 2013
Gratuluję cierpliwości i samozaparcia. Mam nadzieję, że uda mi się skończyć tę serię na tyle szybko, że nie będziesz się zbyt długo męczyć, a jeśli wena dopisze, to może i napiszę jakiegoś oneshota:aww: Dziękuję za to, że jesteś ze mną!
Reply
:iconslodyczchin:
SlodyczChin Featured By Owner Nov 5, 2013
To ja czekam, czekam i jeszcze raz czekam! 
Reply
:iconanishilla:
anishilla Featured By Owner Oct 29, 2013
zapomniałam trochę o hetalii ale miło było wrócić po przerwie. jestem niepocieszona, że opowiadanie się nie skończyło i nie wiadomo w czy w ogóle zobaczę end. chciałabym napisać happy end, ale nie wiem, czy takowy tu nastąpi, więc... kurde Betka, bierz się do roboty, albo się pogniewamy!
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 29, 2013
Ja również jestem niepocieszona, bo nie tak miało być, powinnam być bliska zakończenia, jak już nie skończyć, a tu wywinęłam taki numer... Będę się brała do roboty w miarę możliwości, chyba że znowu życie mnie przygniecie - ale tym razem mam więcej motywacji, niż pół roku temu. Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie.
Reply
:iconanishilla:
anishilla Featured By Owner Oct 29, 2013
masz szlaban na bycie przygniataną przez cokolwiek. i w wolnej chwili bierz się za pisanie, o!
Reply
:iconsadakokanda:
SadakoKanda Featured By Owner Oct 28, 2013  Hobbyist Writer
Chrzanić błędy! Ta radość kiedy widziałam kolejny rozdział United - bezcenna!

Na Allaha, błagam o powrót i dalsze pisanie, bo serie kocham. I w ogóle, w ogóle, w ogóle moich uczuć nie da się opisać w jednym poście!
I tak właściwie to wcale nie było nudne. I znowu jeszcze więcej tajemnic \o/
A mówiłam, że chce więcej? .w.

PS: Ciesze się, że żyjesz!
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 28, 2013
Nie chrzańmy błędów, bo później będą razić w oczy! xD Choć cieszę się, że pomimo braku akcji rozdział się podobał.

Zrobię, co tylko będę mogła, żeby móc wrócić na dobre. Cieszę się, że wciąż jesteś z tą serią, ja już dawno straciłabym cierpliwość do takiej humorzastej autorki:aww:
Reply
:iconsadakokanda:
SadakoKanda Featured By Owner Oct 28, 2013  Hobbyist Writer
Aj tam oczy! Byleby serce i mózg były zadowolone z nowej porcji opowiadania! \o/

humorzastej? <sama jakoś tak tworzy, tworzy, tworzy i umiera> Aj tam! Fick jest wart nawet anielskiej cierpliwości!
Reply
:icondjjulka:
djjulka Featured By Owner Oct 27, 2013
dalej.
dam ci lepszy komentarz jak napiszesz kolejną część
O!
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 27, 2013
To się nazywa motywacyjny kop w tyłek! Zrobię, co będę mogła.
Reply
:iconijona:
Ijona Featured By Owner Oct 27, 2013  Hobbyist Writer
Jak zobaczyła wczoraj kolejny rozdział United, to prawie dostałam zawału. Chciałam już wczoraj przeczytać, ale późno weszłam, całą noc dziwacznie spałam by móc dziś przeczytać twoje opowiadanie. Jak dla mnie super. Jesteś mistrzem, mam nadzieje, że uda Ci się pisać dalej i że powrócisz na dobre :D
"Pruska Zaraza" :D - Końcówkę KOCHAM
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 27, 2013
No tak, po tak długim czekaniu naprawdę można dostać zawału... A mistrzostwo to osiągnęłam w eleganckim spóźnianiu się. Aż mi wstyd^^; Ale też mam nadzieję, że teraz będzie lepiej i postaram się pisać częściej.
"Pruska zaraza" hitem rozdziału^^
Reply
:iconijona:
Ijona Featured By Owner Oct 27, 2013  Hobbyist Writer
U mnie w rodzinie to akurat może być naturalne, mam ponad 95% szans by umrzeć na zawał, trochę się do tego przyzwyczaiłam...
Nieee oto mi chodziło ale uznajmy, że w tym też :D Najważniejsze, że jesteś i wróciłaś! Och, przepraszam, wracasz :D
A, jak! W dodatku jestem pewna, że w następnym rozdziale też na pewno znajdziemy jakiegoś hita.
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 27, 2013
Moje serducho też może mi się kiedyś we znaki, ale na razie staram się tym nie przejmować;)
Lepiej nie zapeszać, bo hit może okazać się gniotem, ale postaram się:D
Reply
:iconklauu69:
Klauu69 Featured By Owner Oct 27, 2013  Hobbyist
Tak! Tak tyle czekać i się w końcu doczekać!!!^^ Ja chcę następny rozdział uuuu już mnie zżera ciekawość co się dalej wydarzy.... "pruska zaraza" mtaaaaaaaaa
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 27, 2013
Bardzo dziękuję, że tak długo czekałaś i jednocześnie przepraszam za to gigantyczne opóźnienie^^; Mam nadzieję, że na kolejny rozdział nie trzeba będzie czekać tyle czasu.
Widzę, że "pruska zaraza" intryguje wiele osób... Chyba będę  musiała jak najszybciej to wyjaśnić:D
Reply
:icon01napoleonka:
01Napoleonka Featured By Owner Oct 27, 2013

Ohohohohohoo... Milordzie czyżby ktoś tu przypomniał starej Napoleonce o swym istnieniu? :iconlikeasirplz:

Nie no serio, cieszę się że coś napisałaś nawet jeśli znowu masz zamiar się nie odzywać... przynajmniej jestem spokojniejsza... nie wiem czy zrobiłaś to celowo, czy podświadomie ale bardzo mnie udobruchałaś występującymi tu postaciami, bo gdy ujrzałam w łoczach nowy rozdział już sobie układałam w głowie jakie kazanie ci wygłoszę za tą ciszę z twej strony... Bądź co bądź bardzo się cieszę że Norwegia chociaż pokazał że żyje, nie zwija się już z bólu i nadal ma cięty język xD no i Korea też... bo o jego "śmierć" się bardzo zbulwersowałam zważywszy na to, że nawet do tej pory osobiście nie wystąpił w tym tytule -.- Za scenę z gaśnicą chcę podziękować, bardzo mnie rozbawiła, a w tym opowiadaniu trudno o uśmiech... no bo takie ma być... No i zakończenie tej sceny mnie bardzo ciekawi...

Turcja to niech łaskawie zejdzie z Romano bo zrobię mu mentalną krzywdę. Życie w czyimś cieniu wcale nie jest łatwe i na serio mu się nie dziwię. Poza tym państwo czy człowiek, to nie ma znaczenia, powinni zauważyć że każdy jest egoistą i martwi się przede wszystkim o swój własny tyłek... Pomijając fakt, że aby nazwać Romano zdrajcą musiałby najpierw zadeklarować się kiedykolwiek po "ich stronie", a nie przypominam sobie czegoś takiego...

No i oczywiście ostatnia scena która wzbudziła kontrowersje... czyżby krzaki z których wyskoczy Feliks i oświadczy wszystkim że żyje na serio istniały? xDD Nie jest do końca powiedziane czy Polska skorzystał ze wspaniałego "zabili go i uciekł", ale na razie nie wysnułam teorii spiskowych więc jak coś wymyślę, dam znać xDD

 

No i przez zamieszanie ze Skandynawami pominęłam pierwszą część. Jones mnie bardzo wkurrr..... wywołuje we mnie negatywne emocje. Mam nadzieję że na końcu zrobią mu z dupy jesień średniowiecza... Nienawidzę postaci, które bezczelnie manipulują innymi... W dodatku kimś kto jest w tak beznadziejnym położeniu jak Rosja (chodzi mi o jego stan psychiczny spowodowany utratą sióstr). A Murica niech se gnije w celi, niech nawet zacznie widzieć białe myszki i rozmawiać ze skarpetą, przynajmniej będę się miała z czego pośmiać =.=

 

No... to chyba tyle z mojej strony, życzę weny i pozdrawiam...

Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 27, 2013
Powiem szczerze, że jeśli chodzi o Twój komentarz, to spodziewałam się większej zjebki. Ale jak widać, upiekło mi się tym razem:aww:

Tak właśnie myślałam, że uniknę gromów z Twojej strony, jeśli postaram się o udział Twoich ulubieńców, choć nie robiłam tego specjalnie - po prostu taki był plan i musiałam w końcu zająć się tymi postaciami. Chciałabym, żeby Korea miał trochę większy udział, zobaczymy, co uda mi się z nim zrobić. Jeśli zaś chodzi o scenkę z gaśnicą - cieszę, że mogłam rozbawić, choć trochę bałam się, czy nie przesadziłam z groteskowością tej sytuacji.

Cieszę się też, że podzielasz mój tok myślenia w przypadku Romano i innych jemu podobnych. Bardzo zależy mi na tym, by było jasne, że nie wszyscy jesteśmy szlachetni i każdy ma drugą, samolubną naturę, co jest jak najbardziej ludzkie. I koniecznie daj znać, jak już wysnujesz jakieś teorie spiskowe na temat Feliksa czy też innej osoby, która może kryć się za ostatnią sceną^^

Za życzenia weny dziękuję, przyda mi się. Dzięki wielkie też za cierpliwość i za to, że nie spisałaś mnie na straty mimo mojego haniebnego zaniedbania^^;
Reply
:icon01napoleonka:
01Napoleonka Featured By Owner Oct 27, 2013

Lol xD Wiem, że jestem dość hmm... bezpośrednią osobą (i chyba jedyną czytelniczką która tak się o wszystko burzy xDD), ale boli mnie ząb, jutro do dentysty i jakoś tak nawet nie miałam siły się za bardzo produkować w tej sprawie... Powiem tylko, że jak to ujęłaś "tym razem", co nie znaczy, że następnym będzie podobnie xD

No i ja się zazwyczaj bulwersuję treścią, a w tym rozdziale nic mnie jakoś szczególnie nie wkurzyło, a Norwegia... po prostu miałam banana przy każdej jego kwestii tylko dlatego, że jest xD Miałam ostatnio straszny niedosyt fanfików i nie mogłam znaleźć nic co wpadło by w granice mojego zainteresowania, więc chwała ci za to żeś coś naskrobała.

 

No bo oni wszyscy się zachowują śmiesznie... Romano i "jemu podobni" przynajmniej nie ukrywają swojego egoizmu. Bo mogą sobie wmawiać co chcą jednak większość z nich robi co robi w większym lub mniejszym stopniu dla siebie.

Myślę, myślę, ale nic sensownego mi do głowy nie przychodzi xD

 

Ja nikogo nie spisuję na straty... poza tym jakbym straciła cierpliwość miałabyś na profilu codziennie spam z napisem "Kiedy następny rozdział?" xDD

 

Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 27, 2013
'Nic mnie jakoś szczególnie nie wkurzyło'... O ludzie, czuję jak irytująca intrygantka, która ciągle obmyśla sposoby, jakby tu kogoś rozdrażnić xD Gorzej, z jakiegoś powodu takie myślenie sprawia mi satysfakcję xD

Cieszę się, że mogłam naskrobać coś, co wpadłoby w granice Twojego zainteresowania. Choć przyznam rację, że słabo z ciekawymi fikami, o czym miałam okazję się przekonać, gdy ostatnio próbowałam znaleźć coś "na rozruch" w pisaniu.

Dobrze wiedzieć, na co się narażam, gdybyś jednak straciła cierpliwość xD
Reply
:icon01napoleonka:
01Napoleonka Featured By Owner Oct 28, 2013
No nie wiem, moze to przez moj talent do szukania zaczepki i przez moja niecodzienna wylewnosc.xD Po prostu za bardzo sie w to wszystko wkrecilam i za bardzo przezywan akcje z tego fanfika xD

Napisalabym cos sama ale nie chce nic co przekracza jeden rozdzial, a na krotkie historie nie mam pomyslu. Ale wiem ze jakbym sie wziela za dluzsza nieskonczylabym jej xD

No i grozby pod tytulem "uwazaj w ciemnych uliczkach" nadal sa aktualne jesli mnie zdenerwujesz xD

Wybacz mi ta cudna ortografie ale w internacie zlikwidowali sale komputerowa i musze pisac z telefonu. Nie posiadam niestety polskich znakow ani nie podkresla mi bledow xD
Reply
:iconstar1012:
Star1012 Featured By Owner Oct 27, 2013
Ok ! Jak by to powiedziec?:) TAK SIĘ UCIESZYŁAM ŻE WRÓCIŁAŚ A TY MÓWISZ ŻE NIE WIESZ CZY NA DOBRE !!!!!!!!!!!! JA SIĘ TAK NIE BAWIĘ. No dobrze skoro już skończyłam konentarz godny 5 tatka to może napiszę coś konstruktywnego :). Na początek małe przypomnienie  kto z kim i dlaczego;):
Ameryka: W niewoli (Zjednoczeni /Schwytani)
Anglia :w stanie krytycznym (Ofiary )
Hiszpania: W niewoli (Zjednoczeni /Schwytani)
Francja : Obecnie przy pomocy półprawd próbuje jakoś utrzymać w jednym kawałku jedność w drużynie .  (Zjednoczeni /poszukiwani?)
Prusy: W niewoli . ( Ofiary?/ Schwytani / Zjednoczeni)
Rosja: Chwilowo tańczy jak mu Jones zagra . Jednak teraz planują go w coś wrobić więc gdy to odkryje , oj będzie się działo (zjednoczeni nadal go potrzebują niech więc zgodzi się do nich przystać ) (?)
Białoruś: ukrywa się (Poszukiwani/ Zjednoczeni)
Litwa :ukrywa się (Poszukiwani/ Zjednoczeni)
Japonia :ukrywa się (Poszukiwani / Zjednoczeni)
Chiny: ukrywa się (Poszukiwani / Zjednoczeni)
Ukraina: umarła w skutek choroby?  Jednak nie :)  żyje tylko niestety jest uwięziona (Chorzy/ Ofiary/ Schwytani)
Gracja : uciekł (Zjednoczeni /Poszukiwani )
Turcja : uciekł (Zjednoczeni /Poszukiwani )
Włoch weneckie : Ciężko ranny (Chorzy/ Ofiary?)
Niemcy : wskutek pewnych nie korzystnych okoliczności wpadł w łapy „wyzwolonych”i nadal w nich jest :) , jego losy chwilowo nie znane ( Schwytani)
Włochy Rzymskie : Okazało się że jego motywy nie były tak szlachetne jak się z początku wydawało jednak teraz chce uratować ważne dla siebie osoby.  (Zjednoczeni /Poszukiwani/ Chorzy )
Polska : Ja znam tylko jedną osobę która nazwała by Gilberta "pruską zarazą" a wy ;)?  (ofiary)
Kanada : No właśnie nie wiadomo co "Wyzwoleni" mu zrobili  mam nadzieje że jeszcze nic . Ale prawdopodobnie planują wrobić go w bycie  Ameryką i by Wania go zabił . (Ofiary/ Zjednoczeni)
Szwajcara : ukrywa się , wskutek walki prawdopodobnie stracił w wzrok . (Ofiary/ Zjednoczeni)
Szwecja: Uwięziony , wraz z Danią  odnalazł Koreę, Norwegię i Ukrainę    (schwytani)
Liechtenstein: Losy nie znane. Ale Prawdopodobnie pozbawiono ją mocy chociaż to mógł być tylko blef ( Ofiary?/ Schwytani?)
Dania: O mało nie zamordowano go gaśnicą :) Pomaga Szwecji w przeciągnięciu  znalezionej trójki na ich stronę ściany. (schwytani)
Norwegia: Chyba zemdlał ;) ale wcześniej prawie udało mu się dokonać mordu na Dani co prawda gaśnicą ale zawsze . ( Chorzy/ Ofiary?/ schwytani)
Islandia: Mają zamiar go uwięzić ale nie wiadomo jak się sprawy potoczą bo zastano w miejscu docelowym dziwną scenę.  ( Ofiary/ Zjednoczeni/ Schwytani ?)
Finlandia : ukrywa się (Zjednoczeni )
Sealandia :Miano go zamknąć tam gdzie Szwecję jednak z przyczyn opisanych przy reszcie nordyków nie wiadomo co z tego wyjdzie;) (Schwytani)
Korea : żyje i uczestniczy w akcji ściana ;) ( Chorzy/ Ofiary)
Belgia: w niewoli ? (schwytani)
Holandia: Ukrywa się (zjednoczeni)
Monako: w niewoli ? (schwytani)
Węgry: Ukrywa się (zjednoczeni)
Austria: współpracuje z wyzwolonymi ( wyzwolony ?)
Seszele: ciężko ranna (Ofiary/ Poszukiwani?/Zjednoczeni )
Estonia: Ukrywa się (zjednoczeni)
Łotwa: współpracuje z wyzwolonymi ( wyzwolony ?)
Taiwan: w niewoli? (schwytani)
Wietnam: w niewoli? (schwytani)

Nie zaprzestawaj pisania tego opowiadania bardzo cię o to proszęMeow :3  . Chyba że trzynasty rozdział będzie zakończeniem tego opowiadania ale wówczas proszę o bardzo długi rozdział z wyjaśnieniem wszystkich wątków i z dokopaniem  "dyrektorowi"Love . Po prostu pisz sobie pomalutku Ja poczekam:)
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 27, 2013
Powtórzę po raz kolejny, że uwielbiam Twoje podsumowania rozdziałów, a już ten jakoś szczególnie mnie rozbawił (zwłaszcza sytuacja Nordyków i reszty:D). Dzięki wielkie za to!
Chciałabym nie porzucać tego opowiadania, tylko po bożemu je zakończyć. Co mi z tego wyjdzie, zobaczymy, choć będę się starać skrobać po trochu w miarę możliwości:aww:
Reply
:icondevisza:
Devisza Featured By Owner Oct 26, 2013  Hobbyist Traditional Artist
Widząc kolejny rozdział miałam na twarzy banana, w końcu dowiem się co dalej. Nie sądzę aby rozdział był lichy. Jest krótki, ale dobry. Lubię gdy coś się dzieje lecz nie mam nic przeciwko takim rozdziałom. W szczególności ostatnia scena, teraz nie zasnę przez tą "pruską zarazę".
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 27, 2013
Cieszę się, że rozdział nie był tak zły, za jakiego go mam. Choć będę się starać, by były jeszcze lepsze i  by wszystko w końcu się wyjaśniło, szczególnie spędzająca sen z powiek "pruska zaraza":D
Reply
:icongagu-kun:
Gagu-kun Featured By Owner Oct 26, 2013
O matko, aż podskoczyłam na krześle gdy w końcu (nie żebym chciała wywołać jakąś presję, czy coś, ale W KOŃCU) zobaczyłam nowy rozdział! I nie zawiodłam się, co nie jest żadnym zaskoczeniem.

Nie uważam tego rozdziału za lichy, a wręcz przeciwnie. Choć mówiąc szczerze zrobiłaś coś okrutnego, podsyciłaś moją ciekawość tak, że to aż boli. Ta "pruska zaraza" nie da mi teraz spokoju...

Nie wiem jak mam teraz funkcjonować z tą niepewnością i lękiem o moje ukochane kraje, ale w pełni rozumiem, że człowiek nie jest maszyną i nie ma czasu "produkować" opowiadań masowo. Mam nadzieję, że znajdziesz wystarczająco czasu nie tyle pisać, co po prostu dla siebie, coby mieć trochę wytchnienia w zapewne zawalonym tygodniu ;>

// Muszę to dodać - zły Jones, zły! Zostaw biednego Kanadę w spokoju! : ( //
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 27, 2013
Tak mi głupio, że ten rozdział pojawił się z tak gigantycznym opóźnieniem, tym bardziej, że obiecałam sobie, że nie będę tak robić (cały czas mam w pamięci poważny kryzys twórczy przy pisaniu "Dzielnic"). Mam jednak nadzieję, że się poprawię:)

To które kraje trafiły do grona tych, o które tak się martwisz? Nie, nie mam zamiaru złośliwie ich uśmiercić po uzyskaniu odpowiedzi. Chyba:P

Też mam nadzieję, że uda mi się wyskrobać trochę czasu i weny, by móc pisać dalej. Dziękuję za tak wiele cierpliwości, którą mi okazujesz:)
Reply
:iconfalseortrue:
FalseorTrue Featured By Owner Oct 26, 2013
Łoł. Łoł. Łołłołłoł...
,,Pruska zarazo"? To takie polskie! Gdyby Felek żył *wymowny wzrok* to bym pomyślała, że to on. A może...
Pisz następny rozdział, proszę! D''':
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 27, 2013
Wymowny wzrok zabija mnie w każdej części... I weź tu zrób krzywdę Feliksowi! :D
Będę pisać. Tak sobie przynajmniej obiecuję i obym obietnicy dotrzymała:)
Reply
:iconfalseortrue:
FalseorTrue Featured By Owner Oct 27, 2013
Takie Polaki zawzięte c':
Reply
:iconlugiia07:
Lugiia07 Featured By Owner Oct 26, 2013  Hobbyist Artist
Nie będzie wybaczenia.. Za karę masz uważać że ten rozdział nie jest lichy. I masz zjeść swoje skarpetki. Taka będę, ha.

A tak serio to robi się ciekawiej xp
Reply
:iconanatheila:
anatheila Featured By Owner Oct 26, 2013
Jestem gotowa łyknąć nawet buty zimowe razem z tymi skarpetkami, tak bardzo się kajam:(

Mam nadzieję, że robi się ciekawiej, choć to jeszcze nie jest to, co uważałabym za swoją szczytową formę. Ale powinno być lepiej, dziękuję;)
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconanatheila: More from anatheila


Featured in Collections

Hetalia by kassica15

Hetalia by Ijona

APH by Lugiia07


More from DeviantArt



Details

Submitted on
October 26, 2013
Link
Thumb

Stats

Views
825
Favourites
13 (who?)
Comments
42
×